Czy ilość cukru w żywności jest dla nas niebezpieczna?

Przeglądając składy produktów spożywczych można wyciągnąć jeden wniosek – wszędzie pełno cukru oraz jeszcze gorszego syropu glukozowo – fruktozowego. Wykorzystywany przez producentów żywności w nadmiarze spowodował, że mamy plagę otyłości u dzieci i dorosłych, a w statystykach dotyczących tej choroby gonimy Stany Zjednoczone. To pierwsze miejsce nie jest niestety powodem do dumy.

Słodkie niebezpieczeństwo

Lekarze wskazują, że 17 % dorosłych obywateli UE w  wieku 20-74 lat jest otyła, a 36 % ma nadwagę. Czynnikiem dominująco wpływającym na stan zdrowia jest styl życia, a w nim spożycie cukru. Gdzie znajdziemy cukry dodane (syrop skrobiowy, dekstroza, glukoza, syrop kukurydziany o wysokiej zawartości fruktozy,maltoza, miód, syrop słodowy, melasa, sacharoza), które w nadmiarze są najbardziej niebezpieczne dla zdrowia? Tam gdzie się możemy ich spodziewać, ale nie tylko:

  •  soki i napoje owocowe,
  • napoje energetyczne i witaminowe,
  • słodzona herbata,
  • słodycze,
  • wyroby cukiernicze,
  • keczup,
  • musztarda,
  • pikle,
  • desery mleczne,
  • płatki śniadaniowe,
  • rozpuszczalne kakao,
  • herbatki granulowane,
  • pieczywo i wiele innych.

Apel lekarzy

Problem zrobił się na tyle poważny, że Naczelna Izba Lekarska postanowiła zaapelować do rządu, by podjął działania legislacyjne w kierunku ograniczenia ilości cukru w żywności i reklamie. Postulaty lekarzy to:

  • promowanie zmian składu produktów żywnościowych i napojów w celu obniżenia zawartości cukru,
  • ograniczenia reklam oraz promocji cenowych żywności i napojów z dużą zawartością cukru,
  • ograniczenie sponsorowania przez producentów żywności i napojów o dużej zawartości cukru wydarzeń publicznych, zwłaszcza takich jak np. imprezy sportowe mogące wywoływać pozytywne skojarzenia w stosunku do niezdrowych wyrobów,
  • znakowanie etykiet żywności i napojów w taki sposób, by informacje o zawartości cukru miały przejrzystą i zrozumiałą formę,
  • stosowanie odpowiednich norm odżywczych w placówkach publicznych (placówki ochrony zdrowia, placówki edukacyjne) oraz
  • organizowanie szkoleń w zakresie zasad zdrowego żywienia dla pracowników placówek edukacyjnych czy pchrny zdrowia,
  • ograniczenie liczby punktów sprzedaży niezdrowego pożywienia i napojów w pobliżu placówek edukacyjnych.

Lekarze apelują także do mam, aby swoim dzieciom do 2. roku życia nie dodawały cukru do posiłków, a od 2. roku życia zwracały szczególną uwagę na zawartość cukru w tym, co jedzą. Dzieci spożywające zbyt dużo cukru, są narażone m.in. na ból zębów, infekcje i próchnicę zębów.

Co rząd zrobi z prośbą lekarzy?

Patrząc na to co stało się z tak zwaną „ustawą sklepikową”, pewnie nic. Ale dlaczego kosztem zdrowia obywateli, a co gorsza dzieci?  Rozporządzenie  z dn. 26.08.2016r. nakładało na personel przedszkoli i szkół zasady wg których dzieci miały mieć przygotowywane posiłki w których jest ograniczona ilość cukru i soli. Skończyły się więc czekoladowe kulki na śniadanie, parówki i słodzone serki – czyli niska wartość odżywcza posiłków i dużo cukru. Wiem, bo współpracuje z przedszkolami, że początkowo zmiany nie były dobrze przyjmowane przez dzieci, dużo jedzenia wracało z sal, ale po dwóch miesiącach dzieci z apetytem zjadały posiłki przygotowane wg nowych zasad. Od czasu wprowadzenia wspomnianego rozporządzenia minął rok,  od września przestaje ono obowiązywać zaczynamy  tzw. dobrą zmianę. Jak to teraz może wyglądać?

Czego nie zawiera nowe rozporządzenie?

Niestety w rozporządzeniu nie uwzględniono zapisów określających maksymalną zawartość cukru ani w produktach mlecznych, ani w produktach zbożowych. Nie ma więc zakazu dla słodzonych serków i płatków w słodkiej mazi.  Nie określono także jaką ilość soli mogą zawierać produkty podawane dzieciom. Określono natomiast, że ilość cukru dodanego do napojów przygotowanych na miejscu może wynosić 10g na 250 ml. Dwie łyżeczki cukru w szklance napoju! Niejeden dorosły nie jest w stanie wypić czegoś takiego. Oczywiście że kubki smakowe się do tego przyzwyczają, tylko po co?

Jedyne co pozostaje to wiara w zdrowy rozsądek presonelu przedszkolnego, który przez miniony rok przeszedł wiele szkoleń pokazujących jakie korzyści dla zdrowia może przynieść stosowanie zasad starego rozporządzenia oraz w to że przez rok udało się utrwalić dobre nawyki żywieniowe.

Część rodziców powie, że przecież dzieciństwo ma swoje prawa. Ma, ale jeśli dzieci nie mają umiaru, takie zachowania żywieniowe mogą się skończyć dla nich bardzo źle, nawet dla tych które nie są otyłe. Złe nawyki żywieniowe mogą doprowadzić do otyłości w czasie dojrzewania, kiedy gospodarka hormonalna jest rozregulowana. Otyły nastolatek ma natomiast dużo większe prawdopodobieństwo niż przedszkolak zostania otyłym dorosłym. Dzieci które nie odżywiają się prawidłowo są również narażone na niedożywienie, ponieważ w ich pożywieniu brakuje potrzebnych dla ich organizmu składników odżywczych. Dlatego tak ważne jest by już od najmłodszych lat, dzieci wiedziały, że mają wybór oraz uczyły się tego, że zbyt duża ilość słodkich dań może źle wpływać na ich samopoczucie.

Źródło:
http://www.gazetalekarska.pl/?p=26347
http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//516/12285304/12352564/dokument235032.pdf

No Comments Yet.

Dodaj komentarz